Android Magazine

Drukuj fotoalbum

Premiera urządzeń z Chrome OS w Polsce

Muszę przyznać, że dawno nie byłem tak zaskoczony. Wybierając się mikołajkową imprezę, organizowaną przez Google w restauracji Dwie Trzecie, spodziewałem się zobaczyć nowe Nexusy, pobawić się zegarkami z Android Wear albo posłuchać o dalszych planach rozszerzania oferty Sklepu Play w naszym kraju. A tymczasem całe to, przygotowane z dbałością o najmniejsze szczegóły, spotkanie, dotyczyło chmury i rozwijanego przez Google systemu Chrome OS. I tego właśnie dnia, rozpoczęła się oficjalna sprzedaż w Polsce sprzętów opartych o ten system – Chromebooków, Chromebase’ów i Chromeboksów.

Z zadowoleniem obserwuję, jak Google zaczyna dostrzegać potencjał naszego kraju i rozpoczyna walkę o klienta, zarówno rozszerzając ofertę (jasne, też czekam na sklep ze sprzętem, ale niedawno udostępnione Filmy i Muzyka wraz z All Access to czekanie osładzają), jak i stosując bardzo przemyślaną promocję. Zamiast dla celów reklamowych np. wynajmować celebrytów o wątpliwej znajomości technologii, Google skupia się na specjalistach i mediach, które mają same nakręcać użytkowników. Służą temu imprezy związane z YouTube, Androidem, czy właśnie takie „mikołajki”. I robią to naprawdę dobrze – bez przesadnych fajerwerków, ale i bez niepotrzebnie sztywnej atmosfery. Zamiast półtorej godziny wygłaszać prezentacje, po 15 minutach wprowadzenia, każdy z obecnych miał dowolną ilość czasu na zapoznanie się z nowościami i rozmowy z przedstawicielami Google. Co oczywiście zrobiliśmy i my.

Chrome OS… czyli?

Z kronikarskiego obowiązku należałoby przypomnieć, czym jest Chrome OS, po raz pierwszy zaprezentowany w 2010 roku na prototypowym modelu Chromebooka o nazwie Cr-48. Otóż – jest to system operacyjny, oparty właściwie w całości o rozwiązania chmurowe, którego środowiskiem wykonywalnym jest delikatnie zmodyfikowana przeglądarka Google Chrome. W czasach Cr-48 była to dosłownie tylko przeglądarka – jedno okno Chrome, w którym uruchamialiśmy kolejne karty. I tyle. Oczywiście w dzisiejszych czasach wygląda to już inaczej, Chrome OS dojrzał, doczekał się tradycyjnego pulpitu, obsługi wielu okien, peryferiów i kilku systemowych aplikacji (np. menadżer plików), ale nadal wszystko kręci się wokół chmury i maksymalnego wykorzystywania ekosystemu Google.

Mamy więc tani komputer (to podstawowe założenie – komputery z Chrome OS, głównie laptopy zwane Chromebookami, mają być dobre i tanie), który służy nam wyłącznie jako klient dla przeróżnych usług sieciowych. Aplikacje, które „instalujemy” ze sklepu Chrome, to odpowiednio spreparowane strony internetowe. Niektóre są bardziej zaawansowane i oferują np. pracę w trybie offline (Dokumenty Google), inne to tylko ikony z prowadzącymi do odpowiednich stron linkami. Same sprzęty z Chrome OS posiadają więc dość „oszczędną” specyfikację (delikatnie mówiąc… ale przecież za wykonanie większości zadań i tak odpowiadają zewnętrzne serwery) i niewielkie dyski SSD (za przechowywanie naszych plików odpowiada głównie Dysk Google). Czy coś takiego naprawdę się sprawdza?

Jak usłyszeliśmy na prezentacji – w Stanach Zjednoczonych, tak. Tam dostępna jest już całkiem pokaźna oferta Chromesprzętów, od różnych producentów i w przeróżnych konfiguracjach sprzętowych, a Chromebooki regularnie zajmują kilka pierwszych miejsc na liście bestsellerów w Amazonie. Tani komputer z dostępem do sieci, porządną klawiaturą i podstawowymi edytorami plików biurowych – rozwiązanie w sam raz dla studenta, czy jako podstawowe wyposażenie uczelni. Sektor edukacyjny jest zresztą głównym odbiorcą tych urządzeń. A teraz Google, wraz z partnerami, postanowiło wdrożyć takie rozwiązanie także u nas.

hero_large

Oferta
W Polsce kupimy produkty od weteranów świata Chrome OS. W sklepach znajdziemy więc tegoroczne Chromebooki od Acera, przygotowane w kilku wersjach sprzętowych: zarówno modele oparte o procesory Intela, jak i Tegrę K1 (w architekturze ARM, raczej kojarzonej z tabletami. Właśnie w taki procesor wyposażone są np. Nexus 9 i NVIDIA Shield Tablet). Cena najtańszego ma wynieść 999 zł (11-calowy model oparty o Celerona), a najdroższy, 13-calowy Chromebook z Tegrę K1, 4 GB pamięci RAM i 32 GB dyskiem SSD to wydatek 1399 zł.

ASUS sprzedawać będzie u nas swojego Chromeboksa. Jest to małe, wycenione na ok 500 zł urządzenie, które pełni funkcję komputera stacjonarnego – musimy jednak we własnym zakresie zadbać o wszelkie peryferia.

LG zaoferuje z kolei sprzęt z kategorii Chromebase, czyli oparty o Chrome OS komputer typu all-in-one, wyposażony w 21,5-calowy ekran Full HD, z klawiaturą i myszą w zestawie. Sercem sprzętu jest Celeron Dual-Core o taktowaniu 1,4 GHz, w podstawie znajduje się też 2 GB pamięci RAM i 16 GB SSD, a cena powinna oscylować w okolicy 1349 zł.

Za obsługę sprzedaży tych urządzeń w Polsce odpowiadać będą: Media Markt, Saturn i RTV Euro AGD, z tym, że w placówkach tych dwóch pierwszych sklepów będziemy mogli pobawić się Chromebookami i porozmawiać ze specjalnie przeszkolonymi doradcami (tylko w większych miastach), w Euro kupimy googlowe komputery jedynie przez internet. Każdy z nich dostępny jest w kilku wersjach sprzętowych, ale asortyment sklepów nie został jeszcze uzupełniony o wszystkie specyfikacje.

Warto też dodać, że każdy, kto zakupi dowolne urządzenie z Chrome OS w Polsce, otrzyma 1 TB miejsca na Dysku Google za darmo przez 2 lata i 60 dni dostępu do Play Music All Access. Jeśli posiadacie już Chromebooka, wspomniane bonusy można aktywować na tej stronie.

Chromebook na dzień dzisiejszy

Ze wszystkimi tymi urządzeniami mieliśmy możliwość bliżej zapoznać się po prezentacji, a sam od kilku dni korzystam z Chromebooka 13 od Acera w wersji z Tegrą K1, ekranem Full HD i 4 GB RAM. Jak pracuje się na Chromebooku, Chromebase lub Chromeboksie, może przekonać się właściwie każdy, uruchamiając najnowszą wersję Chrome, ale dopiero, gdy całkowicie stracimy inne opcje, zaczyna się prawdziwe życie z Chrome OS. W moim przypadku, przesiadając się na Chromebooka, straciłem (oczywiście licząc czysto „na oko”) jakieś 15, może 20% funkcji, jakich wymagam od komputera.

IMG_20141204_202552

Na moim domowym sprzęcie to właśnie w przeglądarce spędzam 80% czasu. Przesiadka nie była więc bardzo bolesna, tym bardziej, że z ekosystemu Google korzystam na dość zaawansowanym poziomie i – poza wydajnością domowego komputera – brakowało mi tylko możliwości uruchomienia moich gier (chociaż i tak do rozrywki wykorzystuję głównie Androidy) i bardziej profesjonalnych programów, jak Photoshop czy InDesign, dla których sensownych alternatyw nadal w Chrome Web Store nie znajdziemy. Jednak uczciwie trzeba przyznać, że oferta sklepu z aplikacjami webowymi jest bardzo bogata i bez problemu zastąpiłem większość programów, z których korzystam na co dzień, lub znalazłem ich wersje sieciowe.

Chromebook 13 nie jest demonem prędkości, ale moim zdaniem oferuje wydajność porównywalną z laptopami i netbookami pracującymi na Windowsie z podobnej, a być może i odrobinę wyższej półki cenowej. Chętnie poużywałbym dłużej też innych Chromebooków Acera, bo zwróciłem uwagę to, że modele oparte o układ Intel i3 (Acer C720), zdawały się radzić sobie od Tegry jednak lepiej, szczególnie w kwestii wielozadaniowości. Bo schody dla większości Chromebooków zaczynają się właśnie wtedy, gdy korzystamy z wielu aktywnych w tle kart.

Jeśli chodzi o ten konkretny model Chromebooka, największe zastrzeżenia mam do ekranu. Kąty widzenia są słabe, kolory niezbyt głębokie, a ekran, mimo wysokiej rozdzielczości, jest straszliwie ziarnisty, a to z powodu wyjątkowo mocnego zmatowienia. Poza tą cechą, sprzęt jest wykonany całkiem dobrze, głośniki zaskakują swoją dobrą, jak na taką klasę sprzętu, jakością, a klawiaturę pokochałem od razu. Trzeba też wspomnieć, że Acer, biorąc pewnie pod uwagę małą pojemność dysku, wyposażył Chromebooka 13 w slot na kartę SD, oraz dwa złącza USB – oba w standardzie 3.0. I to właściwie podsumowanie całej rodziny Chromebooków – da się wyczuć oszczędności w ich budowie, ale producenci starają się, by praca z tymi laptopami nie była też udręką.

Osobiście uważam, że w dzisiejszych czasach Chromebooki nie są już sprzętami technologicznie ułomnymi, a sytuacje bez wyjścia są naprawdę wyjątkowe. Problemem jest to, że Chrome OS – jakby nie czarować – bez dostępu do sieci traci 90% swoich możliwości. Po prostu takie są jego założenia i tak pisane są na niego aplikacje. Obejrzymy film z dysku, posłuchamy muzyki, a za pomocą Dokumentów Google zmodyfikujemy offline także plik tekstowy (o ile zapisaliśmy go wcześniej w pamięci lokalnej). Ale to praktycznie wszystko. Bardzo ważna jest więc edukacja w tym zakresie, by urządzeń z Chrome OS nie kupowali użytkownicy nieświadomi, a tylko ci świadomi swoich potrzeb i możliwości tego systemu.

Tacy docenią z kolei cechy Chromebooka, których nie mają tradycyjne laptopy i notebooki. Np. błyskawiczny czas uruchamiania (bo… właściwie nie ma co się tutaj uruchamiać) – w moim przypadku to jakieś 5 sekund…ale dokładnie nie jestem w stanie tego określić, bo ze stanu pełnego wyłączenia, uruchomiłem go tylko dwa razy. Na co dzień jedynie zamykam klapę, gdyż Chromebook 13 praktycznie nie zużywa energii w stanie uśpienia, a po otwarciu monitora jest gotowy do pracy od razu. A wracając do zużycia energii – producent zapewnia o 13-godzinnym czasie pracy na jednym ładowaniu. Pewnie jest to wynik do osiągnięcia, ale przy prostych zadaniach i na dość niskim poziomie podświetlenia ekranu. Jak do tej pory, przy komfortowym, około 50% poziomie podświetlenia, byłem w stanie wyciągnąć 8-10 godzin pracy, na którą składało się pisanie (z muzyką w tle) i przeglądanie stron oraz filmów na YouTube.

A więc – witamy!

Cieszę się z tej premiery. Cieszę się, że Google z miesiąca na miesiąc rozszerza swoje portfolio w naszym kraju. I cieszę się, że fani nowinek technologicznych będą mogli kupić Chromebooka bez pośrednictwa. A wszyscy inni? Mam nadzieję, że zostaną dokładnie poinformowani, czym są te „tanie komputery”. Bo zdając sobie sprawę z tego, jak wygląda współpraca z Chrome OS i akceptując te warunki (wymagany dostęp do sieci, aplikacje wyłącznie w formie sieciowej) zyskują tanie i całkiem niezłe narzędzie.

Trafiliśmy zresztą na dobry czas, bo przyszłość Chrome OS rysuje się niezwykle interesująco. Google zapowiada zbliżenie Chrome OS i Androida (już teraz dostępne w Chrome Web Store znajdziemy 4 aplikacje androidowe, które bez problemu uruchomimy na Chromebooku. Z dwóch z nich – Evernote i Vine – sam korzystam) i sukcesywne zacieśnianie ekosystemu. Funkcjonalność sprzętów z Chrome OS może więc tylko rosnąć i trzeba mieć nadzieję, że nasza polska infrastruktura sieciowa będzie wystarczająca, by korzystanie z tych komputerów było zawsze możliwe i wygodne.

A na zakończenie, chciałbym także podziękować Google za to, że o uświetnienie imprezy poprosili Radzimira Dębskiego (którego znajomość i zrozumienie nowych technologii wręcz mnie zaskoczyło). Wcześniej nie znałem jego twórczości, ale oprawa muzyczna, jaką zafundował, dosłownie mnie powaliła i nie byłem jedynym słuchaczem, który tak odebrał jego krótki koncert. Także polecam wszystkim, a sprzęty z Chrome OS witamy w Polsce! Jak myślicie – mają szansę zdobyć popularność?

  • Warszawiaków zachęcam do zakupu w Saturnie na Targówku – świetna, profesjonalna obsługa! Używam Chromebooka 13 od wczoraj i jak na razie robi na mnie ogromne wrażenie. Największą wadą jest ekran. Wersja 1080p trafi do sprzedaży detalicznej dopiero w 2015, także musiałem pogodzić się z 768p. Jeśli jesteście maniakami usług Google bierzcie w ciemno!

    • Ja mam wersję z 1080p, widziałem ich zresztą kilka i, niestety, ekran nie powala. I to delikatnie mówiąc. Powodem jest właśnie przez to bardzo ziarniste zmatowienie i to największy mój problem z tym urządzeniem

  • Gdzie można kupić tego Acera 11 cali online? Nigdzie go nie widzę…. Fajnie gdyby zaktualizować artykuł o informacje gdzie można kupić. Na stronie Google nie ma nawet info ze Chromebooki są do kupienia w Polsce…

    • Google obecnością Chromebooków w Polsce chwali się na tej stronie: https://chromebook.withgoogle.com/pl/ ale też nie jest pełna całkowicie. Nie ma na niej np. informacji o Chromeboksie, a wiemy, że będzie dostępny. Może chodzi o to, że będzie dostępny później jakoś.

      Acera 11 widziałem w Euro, ale nie w najtańszej wersji za 999 zł, ale w wersji 32 SSD, który ma już cenę czterocyfrową (chyba 1150 zł)